W tle wszystkich tych cudownych rzeczy, które przez ostatnie trzy miesiące zadziały się w moim życiu, były m.in. Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej, dzięki którym poznałam naszą reprezentację, Open’er Festival w Gdyni, na który pojechałam pierwszy raz w życiu, mimo tego, że odbywa się cztery kilometry od mojego rodzinnego domu, Mistrzostwa Europy w Lekkoatletyce, o których dowiedziałam się z Facebooka, ponieważ wielu moich znajomych protestowało w związku z nierównym traktowaniem piłki nożnej i biegów, Szczyt Nato w Warszawie, który przesiedziałam w domu oraz Światowe Dni Młodzieży w Krakowie, które chętnie oglądałam w telewizji. Oj tak, dużo działo się przez te trzy miesiące… Tym bardziej, że między wszystkimi tymi wydarzeniami, niemal codziennie słyszałam lub czytałam o zamachach terrorystycznych, śmierci, zastraszeniu. Każda z wymienionych powyżej imprez naznaczona była strachem. „Boże, jak dobrze, że tam się nic nie stało” – myślałam za każdym razem, gdy imprezy dobiegały końca.
Mam 28 lat. Chcę zdobywać świat, mam marzenia. Raz na jakiś czas mam też odwagę, aby je spełniać. Patrzę, obserwuję, słucham. Tutaj facet wjeżdża w ludzi ciężarówką, a w tym samym czasie tam, koleś spada z mostu, łapiąc Pokemony… Co to jest za świat? Dokąd zmierza? Jakie czasy nastały? Co ze mną? Czy mam zakładać rodzinę, czy mogę jeszcze marzyć? Jak mam żyć, co robić? Czy myśleć o przyszłości?
O ataku we Francji, w którym ciężarówka wjechała w świętujący tłum, dowiedziałam się następnego dnia rano. Wieczorem, gdy to się działo, leżałam bezpiecznie w łóżku i oglądałam mój ulubiony serial. Jesteśmy globalną wioską, więc gdy coś dzieje się w kraju, do którego mogę dolecieć samolotem szybciej, niż dojechać pociągiem do rodziców, mam wrażenie, jakby zdarzyło się to za rogiem. Nie zgadzam się na to. Nie pozwalam! W przypływie złości mówię – nie założę rodziny. Nie urodzę dziecka, dla jego dobra.
Pytam przyjaciela, co mogę zrobić? Czy tylko modlić się i wstawiać na instagram hasztagi #prayforFrance #PrayforGermany #PrayforTurkey #PrayforWorld? Chyba nic nie możemy zrobić Domi – słyszę w odpowiedzi. Ale czy na pewno?
Mam marzenia i plany na przyszłość. Urodziłam się dokładnie rok przed odzyskaniem Wolności. Rosłam, dojrzewałam i poznawałam więc świat razem z Nią. Jak więc Jej pomóc? Co mogę zrobić? Bez Niej nie umiem. Chcę z Nią żyć do końca i dzięki Niej oddychać.
Dominika Gwit
